Towarzyszyła nam wspaniała Przewodniczka Kinga Pelczar, która prowadziła nas po Wyspie pokazując świetne miejsca i okraszała je ciekawostkami, historią i legendami.
W trakcie wycieczki widzieliśmy dwa niezwykłe mosty, które łączą stały ląd z Wyspą Wolin – pierwszy – zwodzony w Dziwnowie i drugi obrotowy w Wolinie.
Wyspa Wolin powstała w czasie wycofywania się lądolodu około 9 -10000 lat temu – kiedy to lądolód odsunął się na północ współczesnej Skandynawii, jest wyspą przybrzeżną o powierzchni ok. 265km2.
Sama wyspa przypomina trójkąt, który z wszystkich stron oblewają wody, od strony północno – wschodniej cieśnina Dziwna i Zalew Kamieński, od strony północno – zachodniej cieśnina delta wsteczna Świny i Zalew Szczeciński a od północy Bałtyk. Wierzchołkami trójkąta są Dziwnów, Wolin i Świnoujście.
W Wolinie z wieży widokowej podziwialiśmy całą panoramę miasta i obu cieśnin oraz Woliński Park Narodowy. Wieża ma kształt Korabu i jest tak sprytnie zbudowana, że choć wysoka na 32 metry, wybudowana w najwyższym punkcie okolicy – to wejście na nią nie stanowi problemu, nawet dla osób poruszających się na wózkach. Cala jest zbudowana z drewna modrzewiowego, ma 11 kondygnacji, główny taras widokowy ulokowany jest na wysokości 26 m. Widać z niej nawet klifowe wybrzeże znajdujące się kilkanaście kilometrów na północny zachód. Pogodę mieliśmy cudowną tego dnia – więc widoki były zachwycające.
Kolejnym punktem podróży był Lubin i Wzgórze Zielonka, choć mocno już zaniedbane i porośnięte dziko – pozwoliło nam spojrzeć na Dryfujące Wyspy – a mamy ich razem 44 doliczając do nich Wolin, Uznam i Kasibórz. 41 z nich nie ma stałego położenia geograficznego, pływają po powierzchni rozlewiska Świny i gdyby co jakiś czas robić zdjęcia z drona lub z lotu ptaka zauważylibyśmy ich ruchy po zalewie. Dryfujące Wyspy są rezerwatem ptaków, których mieszka tutaj ponad 200 gatunków i większość jest chronionych. Flagowym ptakiem Wyspy Wolin, Wolińskiego Parku Narodowego i Pomorza Zachodniego jest Bielik zwany Orłem Bielikiem, którego rozpiętość skrzydeł ma prawie 3m.
Spacerem po Parku (Poznaliśmy zasady zachowania się w Parkach Narodowych – których w Polsce jest 23) obeszliśmy sławne Jeziorko Turkusowe i zatrzymaliśmy się w Wapnicy – nie jest ono największe na Wyspie – ba jest bardzo małe (1,6 ha), ale za to najgłębsze w dnie jest pęknięcie, którego głębokość sięga 23m. Znane jest jednak z turkusowo zielonej barwy wody. A to za sprawą kredowego dna i rozszczepienia światła jej kolor jest turkusowo – szmaragdowy. W zależności od pory roku i dnia oraz nasłonecznienia odcienie koloru są różne.
Jezioro to zalana pozostałość przedwojennej kopalni kredy, która działała do 1954 roku, w 1960 poziom widy wyrównał się z Zalewem Szczecińskim.
Jeziorko turkusowe jest zarybione, kąpiel w Turkusowym Jeziorze jest zabroniona ze względu na toksyczny, silnie zasadowy odczyn wody.
Główną grupę jezior Wyspy Wolin stanowią jeziora rynnowe w dwóch rynnach polodowcowych, przebiegających w kierunku SW-NE – Łuniewo, Warnowo (Warnowo Zachodnie), Rabiąż (Warnowo Wschodnie), Czajcze, Wisełka, Zatorek, Domysłowskie, Żółwińskie, Kołczewo i Recze. Razem wszystkich 11.
Kolejnym punktem podróży było miejsce z Bunkrem V-3 oraz W Zalesiu koło Międzyzdrojów był poligon tajnej broni odwetowej III Rzeszy oznaczonej jak V-3 i nazywanej czasem „Stonoga”. Było to bardzo długie działo o bardzo dużym zasięgu. Pozostałości stanowisk poligonowych istnieją do dzisiaj, działa również niewielkie muzeum. Jedyna w Polsce ekspozycja tajnej broni niemieckiej V-, które mierzyło 130 m długości ( najdłuższe na świecie działo) z okresu II wojny światowej. To tutaj powstało najdłuższe na świecie działo V-3, lufa działa miała kaliber 152,5 mm, a pocisk miał kaliber zaledwie 110 mm, był to więc jeden z pierwszych pocisków podkalibrowych. Długość pocisku to ok. 3 metry, waga 140 kg. Pocisk był uszczelniony w lufie za pomocą tzw. sabotu odrzucanego zaraz po opuszczeniu lufy przez pocisk. Stabilizacja pocisku w locie była realizowana za pomocą brzechw, czyli lotek rozkładanych po wylocie z lufy. Działa skierowane były na Anglię i Państwa Beneluxu – działo okrzyknięte było jako ostatnia nadzieja Hitlera.
Dalej udaliśmy się na przejażdżkę Słynnym Świnoujskim Tunelem pod Świną – wielu wycieczkowiczów jak się okazało pierwszy raz. Długość tunelu drążonego wynosi blisko 1,5 km, odcinki wjazdowe mają 300 metrów, łącznie daje to długość 1800 m. Tunel powstał przy użyciu maszyny drążącej TBM (Tunnel Boring Machine) długiej na 105 m i ważącej ponad 3120 ton.
Odcinek, który wykonany został w technologii tarczy drążonej, ma on długość 1484 m. Jest to jednorurowy tunel, który w najgłębszym miejscu znajduje się 10 m pod dnem cieśniny mającej w tamtym miejscu 13,5 m głębokości. Długość całej przeprawy wraz z drogami dojazdowymi to około 3,2 km.
Kolejnym etapem Wycieczki było Podziemne Miasto
– To tu miała rozpocząć się
atomowa zagłada…..
Historia kompleksu rozpoczyna się w latach trzydziestych ubiegłego wieku. By skutecznie bronić morskiej bazy Kriegsmarine niemieckie dowództwo postanowiło wybudować baterię artylerii nabrzeżnej.
Po zakończeniu II wojny światowej poniemieckie schrony zostały przejęte przez Wojsko Polskie a następnie przebudowane na zapasowe stanowisko dowodzenia. To właśnie z tego miejsca jednostki Wojska Polskiego miały być dowodzone w czasie ataku na zachód. To na terenie tej bazy miał zostać wydany rozkaz, który mógł zakończyć się atomową zagładą całego świata.
Przeszliśmy na tereny powojskowe, gdzie dowództwo na nami przejął kapral Bocian – najpierw zrobił nam musztrę i przygotował nas na najgorsze 😉 Tylko połowa miała nas wrócić po zakończonej „misji w badaniach nad jakimiś chyba holenderskimi krowami – tak to taka zmyłka dla wroga”.
„Nasza akcja miała się rozgrywać jakieś 10 km od miejsca do którego dotarliśmy i trwać około tygodnia, na szczęście było ciut bliżej i ciut krócej. Mogliśmy tego nie przetrzymać w ciemnych, długich korytarzach, gdzie prawdopodobne było spotkać szczury i ewentualnie jakieś ciała wroga.
Poruszaliśmy się na początku i w całkowitych ciemnościach – gęsiego, prawa ręka na ścianie a lewą trzymaliśmy się za portfele ;). Potem już było łatwiej w półmroku świateł generatora zwiedzaliśmy latryny, magazyny, szpitale, żołnierskie kwatery i kantyny, sale z mapami, aparatami szpiegowskimi i diabli wiedzą jeszcze z czym – zresztą nie wolno nam o tym mówić.”
Było świetnie i wydostaliśmy się na powierzchnię jako jedyni chyba bez strat w ludziach.
Jak nam powiedział kapral Bocian – Dzięki przychylności Ministra Obrony Narodowej, Prezydenta Miasta Świnoujścia, Nadleśnictwa Międzyzdroje i Dyrekcji Lasów Państwowych 31 grudnia 2013 roku gospodarzem obiektu zostało Muzeum Obrony Wybrzeża w Świnoujściu.
Ponoć pierwsza grupa, która poszła na misję jak nasza w 2014 roku dotychczas nie wróciła – my byliśmy lepsi 🙂 .
Kolejny etap to Międzyzdroje – aleja Gwiazd Filmu aż trudno uwierzyć, że łódzka Aleja Gwiazd liczy już sobie ponad 25 lat! Pierwsza gwiazda została wmurowana 28 maja 1998 roku i była poświęcona aktorowi Andrzejowi Sewerynowi. Obecnie w alei prezentuje się ponad 100 gwiazd. Pomysłodawcą stworzenia alei był związany z Łodzią reżyser i pedagog Jan Machulski.
I to co chyba podobało się najmłodszym uczestnikom wycieczki najbardziej – fantastyczny Plac Zabaw tuż przy Alei Gwiazd – czego tam nie było, chyba nie ma takiego drugiego -to nie jest “po prostuplac zabaw dla dzieci, nie ma tam “zwykłej zjeżdżalni” czy tradycyjnych huśtawek. Dzieci się tam ani chwili nie nudzą, a i dorośli są zachwyceni, bo na terenie ustawiono leżaki i hamaki idealne do chwili relaksu.
Wszystko lub prawie wszystko widać na zdjęciach z wycieczki.
Ostatnim przystankiem były okolice mola i krótki czas wolny na zakupy pysznośći i pamiątek.
Wróciliśmy ostatnim RAMIENIEM TRÓJKĄTA WYSPY – wzdłuż Bałtyku, przez Woliński Park Narodowy, obok Białej Góry i Wzgórza Gosań aż do Dziwnowa. Poznaliśmy legendy o Steńce, Kamieniu Królewskim, Wzgórzu Wisielców i wiele pięknych historii.
Zmęczeni ale zadowoleni wróciliśmy do domów, długo nie zapomnimy tej fantastycznej podróży po niesamowitej Wyspie wolin, jednak wszystkiego do końca nie odkryliśmy, trzeba się jeszcze wybrać nie jeden raz. Dziękujemy 🙂 organizatorom, opiekunom i wszystkim biorącym udział. Było wow….

















































































































